Olivia
Wróciliśmy do samochodu, a torba z owocami spoczęła na moich kolanach. Smoczy owoc był chłodny przez papier, a słodki, dojrzały zapach mango czułam nawet przez opakowanie.
– To było miłe z twojej strony – powiedziała, patrząc, jak Alexander zajmuje miejsce obok mnie. – Mam na myśli napiwek.
Wzruszył ramionami. – Potrzebowała tego bardziej niż ja.
Kierowca ruszył od stoiska z owocami, kieruj






