Aurelia przygryzła wargę, tłumiąc krzyk. Z trudem chwytała powietrze; dyskomfort był zbyt wielki, gdy lord Viktor napierał na nią nieustępliwymi, dzikimi pchnięciami, pozbawionymi jakiejkolwiek czułości.
Brał ją niczym zwierzę, każde jego pchnięcie miało w sobie więcej brutalnej siły niż poprzednie. Nie było tu finezji, żadnej czułości – jedynie surowe, nieokiełznane pragnienie posiadania. Z każdy






