Okrutny los i jego okrutne żarty.
– Dlaczego mnie to nie dziwi? – warknął, wbijając wzrok w gwiazdy rozsypane po niebie. – Nawet gdy podróż mojego życia dobiega końca, wciąż znajdujesz nowe sposoby, by mnie dręczyć.
Podniósł się z miejsca, ściskając w dłoni jej szatę, której zapach pozostawał nieustannym przypomnieniem o niej. Przez umysł przemknęło mu wspomnienie.
Jej łagodne dłonie, wygładzające






