– Argh!
Wielki Lord Zander chwycił swój najcenniejszy wazon na kwiaty, ciskając nim przez salę bankietową. Roztrzaskał się na tysiąc błyszczących odłamków.
Następnie sięgnął po swój najlepszy dzban z ale i rzucił nim; ciężkie naczynie rozbiło się o przeciwległą ścianę, a bursztynowy płyn spłynął w dół.
W komnacie i tak już panował bałagan. Połamane kielichy, przewrócone krzesła i fragmenty niegdyś






