Wyrocznia wtargnęła do komnaty Zandera. Stała przed nim jak pradawny, mściwy anioł, a w jej starożytnych oczach płonęła furia.
„To musi być sen”. Zander starał się nie okazywać strachu. „Nie powinno cię tu być”.
Te przerażające oczy wwiercały się w niego. „Dlaczego nie przyznałeś się do swoich potwornych zbrodni?”
„Chyba nie sądziłaś, że naprawdę to zrobię?” Jego śmiech był pozbawiony cienia wesoł






