••••••
Sinai poruszyła się.
Gdy odzyskiwała świadomość, w jej głowie tętnił tępy ból. Kończyny ciążyły jak z ołowiu, zmysły były otępiałe. Każdy cal jej ciała bolał, jakby została wyżęta i pozostawiona do wyschnięcia.
– Wiesz – rozległ się suchy, rozbawiony głos. – Byłoby o wiele łatwiej, gdybyś po prostu zaoferowała worek złotych monet. Obyłoby się bez zdrady.
Powstrzymała jęknięcie, siadając – l






