KSIĘŻNICZKA AURELIA
Aurelia siedziała przy oknie, szyjąc i nucąc starą kołysankę. Słońce wpadało blade i rzadkie przez kratownice, pozwalając jej cieszyć się ciszą i spokojem.
Dopóki nie weszła Emery.
Poruszała się jak lunatyczka. Oczy miała opuchnięte i czerwone, twarz bladą z wyczerpania. Pod oczami widniały ciemne sińce, a jej usta drżały, mimo że próbowała trzymać się w ryzach.
– Emy! – Aureli






