Te wizje... Istne piekło, wcale mu nie służyły. Niebo na ostrzu brzytwy.
Jej uśmiech był rozmarzony i słodki. – Udaję, że to jego palce. To takie przyjemne wsunąć je do środka i wyobrażać sobie, że to on.
Alaric zaklął pod nosem.
To było okrucieństwo. Czyste, jawne okrucieństwo.
I było wspaniałe.
Rozkosz spłynęła po jego kręgosłupie, gdy jego pulsujący kutas napotkał opór, ocierając się o jej bok.






