Obóz jest doszczętnie zniszczony; ogień całuje wszystko na swojej drodze i wyciąga się ku niebu, jakby pragnął go dotknąć. Zwłoki banshee leżą na naszych oczach, niektóre tak pokryte własną krwią, że rozpoznanie ich twarzy jest niemożliwe. Inne wydają się z tego ocalić – lub wciąż jeszcze próbują – czołgając się po ziemi z całych sił i uciskając swoje rany dłońmi w nadziei, że zahamują krwawienie.






