Tym razem rzeczywiście docieram do jego gabinetu. Pukam do drzwi i czekam. Odpowiedź zajmuje mu chwilę.
– Wejdź. – odpowiada cicho. Wchodzę do środka i zamykam za sobą drzwi. Torin wygląda na spiętego, siedząc przy biurku.
– Hej, powinniśmy porozmawiać. – zaczynam. Torin natychmiast zrywa się na równe nogi.
– Nie ma o czym rozmawiać. – mówi stanowczo. Krzyżuję ręce na piersi.
– Tori. – mówię z iry






