Reszta wieczoru mija szybko i Torin wysyła mnie wcześnie do łóżka, upierając się, że sam posprząta. Chciałabym się sprzeczać, ale jestem potwornie zmęczona. Może i nie jestem już chora, ale to na pewno mnie wyczerpało. Więc zataczam się do łóżka. Budzę się w sam raz, żeby wziąć prysznic i przygotować się na następną zmianę. Nawet po prysznicu jestem wciąż trochę senna. Nie czuję się już źle, tylko






