Od razu ten facet podnosi ręce w obronnym geście.
– Woah, woah, przychodzę w pokoju! – zapewnia. Torin nie ustępuje, wciąż go piorunując wzrokiem. Atmosfera w pomieszczeniu jest napięta, a pozostali klienci się ulotnili. Do diabła, a noc zapowiadała się tak dobrze. Wyglądam zza Torina, żeby zobaczyć, jak kelpie robi kolejny krok do przodu. Torin kręci głową, a kelpie zamiera, ale nie sądzę, że to






