Mruga do niej. Lindy wstaje, przechodzi przez bar i siada obok Torina. Spodziewam się, że to koniec, ale Rick (Dick?) wstaje i podąża za nią, nie zrażony obecnością Torina. Lindy wydaje się zirytowana i szuka u mnie pomocy. Podchodzę do nich.
– Dick? To znaczy… Rick? Nie boisz się Torina? – pytam bez ogródek. Próbuję zrozumieć, dlaczego wydaje się tak zupełnie niewzruszony. Wczoraj wydawał się wys






