Siedzę tam, wtulona w Torina o wiele za długo. Nie żebym tego nie lubiła. Bo lubię, bardzo. Ale dlatego, że on musi zająć się swoimi ranami. Podejrzewam jednak, że nie zrobi tego, dopóki nie będzie wiedział, że jestem w miarę zadowolona, a żeby tak się stało, potrzebujemy planu.
– Co zamierzamy zrobić, Tori? – pytam, spoglądając na niego. On wzdycha.
– Nie wiem. Nie mam innych opcji. Przyjście tut






