Znalazłam Torina w kuchni, grzebiącego w zamrażarce w poszukiwaniu okładu z lodu. Odwrócił się, żeby mnie zobaczyć, gdy tylko weszłam, i chociaż wyraźnie cierpiał i był potwornie zestresowany, uśmiechnął się na mój widok. Tylko odrobinę. To rozwiało wszelkie ślady wahania, które mogłam odczuwać. Podeszłam prosto do niego i praktycznie podskoczyłam, żeby owinąć ramiona wokół jego szyi. Od razu złap






