Silnik mojego motocykla zaryczał pode mną, wiatr szarpał moje włosy, gdy noc otworzyła się szeroko. Pochyliłam się w łuk drogi, pozwoliłam asfaltowi się rozmyć i poczułam to – uwolnienie. Wolność w moich kościach, cięcie chłodnego powietrza na skórze, ten rodzaj ruchu, który sprawiał, że zgiełk reszty świata cichł. Jazda zawsze przypominała mi o tym pierwszym razie, gdy zrozumiałam, kim jestem. Mi






