**Hunter**
Wczesny ranek czepiał się nieba, gdy wjechałem na podjazd, reflektory omiotły ruinę domu, którego nie chciało nam się naprawiać. Knykcje piekły mnie przy każdym pulsie, skóra pęknięta, siniaki głębokie, ale witałem ten ból. Dowód dobrze przepracowanej nocy. Dowód, że wciąż mogłem coś zrobić. Próbowałem dzwonić do Kaidena kilka razy w nocy, częściowo by sprawdzić, kiedy będzie w domu, cz






