**Punkt widzenia Cobana**
Poranek nadszedł jak cios w czaszkę.
Nie z tych ostrych… raczej tępe, ciężkie pulsowanie za oczami, które przypomniało mi, że wczoraj sam poprosiłem Leo, żeby złamał mi mój pieprzony nos!
Przez sekundę nie wiedziałem, gdzie jestem…
Prysznic był odkręcony.
Para wymykała się niczym duch przez szczelinę pod drzwiami.
A stos koców na podłodze przykuł mój zaspany, ociężały w






