**POV Margot**
Budziłam się powoli.
Nie od razu – najpierw tylko fragmentami, gdy moje zmysły zaczęły odzyskiwać sprawność jeden po drugim...
Czułam kojące ciepło na plecach.
Mirowy rytm oddechu.
Ramię mocno opasujące moją talię, trzymające mnie w miejscu, jakby poluzowanie uścisku choćby o cal mogło sprawić, że ucieknę.
Przez kilka sekund dezorientacji zapomniałam, gdzie jestem.
Potem wciągnęłam






