**POV Margot**
Pukanie do drzwi naszej celi było głośne.
Nie uprzejme.
Nie cierpliwe.
Trzy ostre uderzenia w metalowe drzwi, a zaraz po nich głos Leo, podniesiony na tyle, by niosło się po celi.
– Coban! To my! – ogłosił, a moje serce podskoczyło prosto do gardła, gdy zobaczyłam, jak klamka się obraca...
Zanim zdążyliśmy zareagować, drzwi otworzyły się na oścież; Leo wszedł bez wahania, a Cara tuż






