**POV Margot**
Byliśmy zaledwie kilka kroków od końca bloku, gdy Coban nagle się zatrzymał.
Jego dłoń wyślizgnęła się z mojej tak gwałtownie, że niemal się potknęłam.
– Cholera, dajcie mi chwilę – mruknął, obracając się na pięcie. – Czegoś zapomniałem.
Zanim zdążyłam zapytać czego, pobiegł korytarzem z powrotem w stronę naszego pokoju, a jego buty głucho dudniły o beton. Stałam tam przez chwilę ja






