**POV Coban**
Strażnik nie mówił wiele, prowadząc Leo i mnie krótkim korytarzem do dusznej poczekalni.
– Nie wychodzić, wokół będą rozstawieni strażnicy, żeby dopilnować, byście się nie szwendali! – ostrzegł nas krótko, mierząc nas wzrokiem, podczas gdy my go ignorowaliśmy.
Był niczym więcej niż starym, gderliwym facetem, który bez wątpienia każdego dnia swojego nędznego życia żałował, że wykonuje






