Punkt widzenia Cobana
Chodziłem od drzwi do zakratowanego okna i z powrotem, a podeszwy moich stóp uderzały o wyłożoną wykładziną podłogę w rytmie, który powoli doprowadzał mnie do szału.
Za mną Leo rozwalił się na moim łóżku, jakby nie miał na świecie żadnych zmartwień – typowe – ponieważ jego relacja z Carą wciąż miała się świetnie, w przeciwieństwie do mojej!
Jedna z jego nóg zwisała z boku m






