Perspektywa Margot
Oglądałam to na żywo.
Tę przemianę.
To pęknięcie.
W jednej sekundzie siedział obok mnie, napięty, ale opanowany... a w następnej...
Stał na równych nogach.
Cała samokontrola wyparowała.
To było jak patrzenie na nadciągającą bez ostrzeżenia burzę, całe jego ciało spięło się we wściekłości, gdy przeczesał włosy dłonią i zaczął przemierzać tę małą przestrzeń.
Tam i z powrotem.
Raz






