** Punkt widzenia Poppy **
To był miły, powolny poranek w klinice; nikt nie krwawił, nikt nie krzyczał i nikt nie próbował opuścić tego świata przed czasem. Tylko spokój, kawa i duża dostawa środków medycznych do posegregowania.
Jestem w połowie uzupełniania szafki z ziołami, kiedy drzwi skrzypią, otwierając się.
– Hej – mówi Jake, i przysięgam, ten mężczyzna nie po prostu wchodzi do pomieszczenia






