** Perspektywa Rydera **
W połowie schodów ona zaciska na mnie chwyt, jej usta muskają bok mojej szyi. Nie całując, po prostu… będąc tam. Jakby ten kontakt był czymś, czego potrzebuje, by utrzymać równowagę.
– Ryder… – szepcze.
Zatrzymuję się.
Każdy mięsień napina się przez to, w jaki sposób wypowiada moje imię. Jakby obdzierała świat ze wszystkiego, pozostawiając tylko nas dwoje.
Odwracam lekko g






