Perspektywa Silasa
Zamrugałem, zdezorientowany, gdy mgła bólu i wspomnień powoli ustępowała. Mroczny wir w moim umyśle, krzyki, w których tonąłem, złagodniały, zastąpione przez coś cieplejszego, ostrzejszego… żywego.
Freya tam była, stała w przyćmionym świetle, a jej obecność przecinała burzę w mojej piersi. Ani kroku w tył, ani cienia obrzydzenia, ani najmniejszego wahania. Nie uciekła, nie cofnę






