Narrator
Usta Silasa wygięły się nieznacznie, wyraz rzadki jak światło gwiazd na jego zazwyczaj stwardniałej od burz twarzy. – Dobrze – mruknął, głosem cichym, ale pewnym. – Będę cię chronił. Bez względu na to, co się stanie, Freyo, będę cię chronił.
Jego przysięga zawisła w powietrzu, wilcza obietnica wyryta w kości i krew.
— — —
Po drugiej stronie rozległych korytarzy posiadłości Stormveil, Joce






