Perspektywa Freyi
— To nic więcej jak przysługi przekazywane z linii Whitmorów — powiedziałam, celowo płaskim, niewzruszonym tonem.
Słowa uderzyły Jocelyn jak pazury po dumie. Jej twarz pękła, a zadowolona z siebie pewność rozsypała się przed wzrokiem Silasa. Nie spodziewała się, że będę mówić tak otwarcie — nie tutaj, nie przy nim.
— Ale te przysługi — ciągnęłam leniwie, krzyżując ramiona — nie s






