Perspektywa Freyi
Kolejne dni mijały w dziwnym, cichym rytmie. Zostałam w willi Silasa, pozwalając, by rana na moim ramieniu się zrosła.
Dla mnie było to płytkie cięcie, ledwo zauważalne w porównaniu z bliznami, które wyryło we mnie pogranicze. Ale Silas traktował to tak, jakby powaliło mnie srebro. Kazał kuchni zmienić każdy posiłek w jakąś starannie zbilansowaną, bogatą w składniki odżywcze uczt






