Perspektywa Silasa
Obserwowałem ją z tarasu posiadłości. Wieczorne słońce rzucało długie cienie na starannie przystrzyżone żywopłoty i kamienne ścieżki mojej rezydencji Whitmorów.
Dłonie Freyi zaciskały się bezwiednie u jej boków, gdy mówiła, a usta miała zaciśnięte w tym upartym grymasie, który znałem aż za dobrze. Moje zmysły Alfy huczały od napięcia; słaba woń jej nerwów mieszała się z delikatn






