Perspektywa Frei
Silas chwycił moje dłonie, zanim zdążyłam się odsunąć. Jego uścisk nie był szorstki, ale kryło się pod nim drżenie naglącej potrzeby. Gdy obrócił się twarzą do mnie, jego ciemne oczy lśniły rzadkim, niestrzeżonym blaskiem.
– Jeśli nie gardzisz mną za to, kim jestem… to przysięgnij, Freyo. Nie mów tylko, że mnie zaakceptujesz. Udowodnij to. Bądź dla mnie lepsza niż ktokolwiek inny






