Perspektywa trzecioosobowa
Światła w studiu płonęły niczym księżyce nad głowami, jasne i bezlitosne. Freya czuła każde spojrzenie, jakby były pazurami drapiącymi jej skórę. Jej serce biło już niespokojnie, gdy Silas pochylił się, muskając ustami wrażliwą krzywiznę jej ucha, a jego głos był tak niski, że aż rezonował w jej kościach.
– Freyo – mruknął, a dźwięk ten bardziej przypominał warknięcie ni






