Perspektywa Silasa
Jej głos wcina się we mnie, zanim zdążę znaleźć słowa.
Freya stoi tam, jej złote oczy – zrodzone w Stormveil, krew Thorne’ów – utkwione nie w dokumentach rozrzuconych na podłodze, ale we mnie. W mojej twarzy, moim urywanym oddechu, krwi odpływającej z mojej skóry.
– Co się z tobą dzieje? – pyta, podchodząc bliżej, troska przeważa nad podejrzeniem. – Wyglądasz blado. Źle się czuj






