Perspektywa trzeciej osoby
Lana uniosła podbródek, a jej bursztynowe, wilcze oczy błysnęły w słabym blasku latarni zajazdu. – Próbowałam tylko rozpiąć mu kołnierzyk – warknęła, podnosząc ręce w geście obronnym. – Niech ten biedny drań trochę odetchnie! To wszystko! – Jej palec dźgnął oskarżycielsko w stronę Kade’a. – A poza tym… już to mówiłam, prawda? Nawet gdyby Kade rozebrał się do naga i tańcz






