Perspektywa trzeciej osoby
Twarz Victora była mroczna i zimna jak zimowa stal, gdy on i Lana wyszli z obskurnego zajazdu. Patrzył na nią tak, jakby była mu winna dług, którego nigdy nie zdoła spłacić.
Na litość Bogini, czy nie powinna zostać pochwalona za postawienie tak wyraźnej granicy byłemu kochankowi?
Dlaczego patrzył tak, jakby oczekiwał, że wyzna, iż nadal go pragnie – że chce go naznaczyć






