Perspektywa Trzeciej Osoby
Oddech Lany uwiązł w gardle, gdy usta Victora zawładnęły jej wargami – szorstkie, wymagające, niemal karzące. Jego wargi znaczyły gorączkową ścieżkę w dół jej szczęki, wzdłuż delikatnej krzywizny szyi, a jego oddech parzył jej skórę.
– Victor… co ty robisz? – wydyszała, odpychając jego klatkę piersiową. Ale jego siła była murem przeciwko jej drżącym dłoniom.
– Może wariu






