Perspektywa trzeciej osoby
Lana nie ważyła się poruszyć.
Victor stał wystarczająco blisko, by słyszała cichy odgłos jego oddechu – powolny, chrapliwy, kontrolowany jedynie siłą woli.
Minęła długa chwila, zanim w końcu ją puścił, stawiając z powrotem na nogi.
– Lano – mruknął cicho, niemal ochryple. – Czy ty naprawdę już mnie nie lubisz?
Zastygła, a jej wyraz twarzy stwardniał, gdy odwróciła wzrok.






