Perspektywa trzeciej osoby
– Freya – zaczęła Lana, zaskoczona. – Co ty tu jeszcze robisz?
Freya przechyliła lekko głowę.
– To był Victor Ashford, prawda?
Serce Lany zabiło mocniej.
– Ty... wiedziałaś?
– Widziałam, jak odprowadzałaś go z pokoju. – Ton Freyi był spokojny, choć jej wilczyca burzyła się pod powierzchnią. – Nie przeszkadzałam. Ale chciałam się upewnić, że wszystko u ciebie w porządku.






