Ledwo mogła oddychać z jego ciasno zaciśniętymi na jej gardle palcami, a mimo to cała krew odpłynęła jej z twarzy. Jej kończyny mrowiły, gdy walczyła o to, by nie stracić przytomności. Stojący przed nią Louis czerpał przyjemność z jej panicznego stanu, zacieśniając uścisk, podczas gdy na jego ustach wykwitał złośliwy uśmieszek. Z tym wyrazem oczu naprawdę przypominał w tamtej chwili Williama. Ofel






