*Nina*
Nie chciałam otwierać oczu.
Słońce świeciło przez zasłony. Czułam je na skórze i widziałam przez zamknięte powieki, ale gdybym otworzyła oczy, musiałabym porzucić sen, który wciąż utrzymywał się w peryferyjnym widzeniu mojego umysłu – o ile coś takiego w ogóle istniało. Nie jestem zbyt dobra, jeśli chodzi o kwestie związane z widzeniem...
Jeździłam konno... na fioletowym koniu. Po rozległej






