*Garret*
Przez całą drogę do wioski trzymałem moją Lunę za rękę. Promieniowała z niej nerwowość, więc w końcu odwróciłem się, by objąć ją ramionami, wiedząc, jak głęboko to na nią wpływa.
– Hej – powiedziałem. – Byłaś w tym wszystkim taka silna, kochanie. To będzie pożegnanie z osobą, która przez kilka ostatnich dni przysparzała nam tyle bólu.
– Wiem – powiedziała Nina, odwzajemniając uścisk. Mówi






