Perspektywa Cerys
Jeden z lekarzy mruczy coś pod nosem, ale ignoruję go i idę dalej.
Zanim zdążę zrobić pięć kroków, czyjaś dłoń ląduje na moim ramieniu i szarpie mnie do tyłu. Palący ból przeszywa moją skórę w miejscu, gdzie mężczyzna dotyka niewidzialnego znamienia; zagryzam wargi, by nie jęknąć. Ból był dzisiaj mniej dotkliwy, ale powinnam była wiedzieć, że nie zniknął.
Nie mam tyle szczęścia.






