languageJęzyk

Rozdział 2- Oddzwonienie

Autor: Florence13 maj 2026

POV Cerys

Zanim zdążyłam opuścić watahę, dowiedziałam się, że Kaelen, przyszły Alfa, odnalazł swoją towarzyszkę.

Nie zostałam zabrana przez posłańca Alfy.

Zamiast tego podeszła Varna i powiedziała mu, że nie ma znaczenia, czy pójdę, czy nie. Z właściwym sobie wdziękiem fachowo go spławiła i odesłała.

Ale nic z tego nie ma już znaczenia. Mam dość świata, który chce mnie tylko niszczyć.

Oficjalnie zostawiłam watahę za sobą.

Czułam się, jakby los był po mojej stronie, bo gdy tylko przekroczyłam granicę terytorium ludzi, natknęłam się na kobietę ciężko ranną w wypadku samochodowym.

– P-pomocy – jęknęła, wyciągając zakrwawioną rękę przez rozbitą szybę.

Szybko podbiegłam, odgarniając odłamki szkła i ostrożnie wyciągając ją z auta. Jej głowa krwawiła, więc przyłożyłam dłoń do rany. Natychmiast zaczęła się ona zamykać, jakby coś ją zszywało od środka.

– Nie martw się – szepnęłam. – Wszystko będzie dobrze. Jesteś już bezpieczna.

Kobieta westchnęła, jej oczy wywróciły się i straciła przytomność.

Na szczęście szybko przyjechali lekarze i zabrali ją do najbliższego szpitala. Pojechałam za nimi, żeby odpowiedzieć na pytania, a kiedy kobieta w końcu się obudziła, przy jej boku czuwał elegancko ubrany mężczyzna. Przedstawił się jako prezes zamożnej firmy i podziękował mi za uratowanie córki.

Próbowałam odmówić pieniędzy, które chciał mi zapłacić, ale upierał się.

W końcu przyjęłam te pieniądze jako pożyczkę, wykorzystując je do otwarcia własnej kliniki. Zamiast szukać schronienia w innych watahach, uznałam, że najlepiej będzie zaszyć się w ludzkiej części miasta.

Przez jakiś czas wszystko szło dobrze. Miałam nową klinikę, pomagałam ludziom, których nie było stać na drogie leczenie, i byłam szczęśliwa. Ale, jak to mówią, wszystko, co dobre, szybko się kończy.

– Następny pacjent – wołam ponownie. Wchodzi kolejna osoba, a gdy wstaję, zalewa mnie fala zawrotów głowy, zmuszając do ponownego zajęcia miejsca. Biorę kilka głębokich oddechów, kierując energię leczniczą do wewnątrz. Ledwo udaje mi się odgonić to uczucie słabości, które we mnie rośnie.

Pacjent wyjaśnia swój problem, a ja słucham, starając się nie zemdleć.

Z każdym dniem jest coraz trudniej. Moje ciało niesamowicie osłabło przez skutki znamienia towarzysza. Próbowałam użyć uzdrawiania, żeby się go pozbyć, ale zadziałało tylko w połowie. Usunęłam fizyczny ślad, ale negatywne skutki pozostały.

Po roku blokowania więzi i przebywania z dala od mężczyzny, który mnie naznaczył, boję się, że nie wytrzymam już długo. Widząc, że słabnę z dnia na dzień, zdaję sobie sprawę, że jedynym sposobem na ocalenie życia jest odnalezienie tego, kto mnie naznaczył. Potrzebuję, aby formalnie zwolnił mnie z tej niekompletnej więzi.

Tylko wtedy będę mogła wrócić do mojego wolnego życia.

– Bardzo dziękuję, Cerys. Ratuje mi pani życie – mówi pacjent, wychodząc z gabinetu.

– Nie ma za co, Rodericu. Mam nadzieję, że nie zobaczymy się zbyt szybko.

– Będę brał leki, pani doktor. Obiecuję!

– To był ostatni pacjent na dziś – mówi Risa, moja asystentka. – I ma pani telefon na linii biurowej.

Mój gabinet znajduje się kilka drzwi dalej, a nawet ten krótki spacer staje się wyzwaniem. Chwiejnym krokiem idę korytarzem i opadam na krzesło.

– Halo, tutaj…

– Cerys! – wrzeszczy Lyra, moja najlepsza przyjaciółka i córka Gammy z watahy. – Nawet nie zgadniesz, co się stało!

– Cześć, Lyra. U mnie w porządku. Miło, że dzwonisz – mruczę sarkastycznie.

Ona prycha, a potem się śmieje: – Tak, przepraszam, ale mam nowiny!

– Jakie nowiny?

– Alfa Kaelen szuka nowego uzdrowiciela! – wykrzykuje radośnie.

Przez chwilę czuję dezorientację. – Alfa Kaelen?

– Och, minęło kilka miesięcy, odkąd ostatnio rozmawiałyśmy – mówi Lyra, po czym kontynuuje: – Kaelen przejął stanowisko ojca i radzi sobie niesamowicie. Od kiedy został Alfą, nasza wataha awansowała na trzecią najsilniejszą, a teraz on szuka nowego uzdrowiciela.

– I chcesz, żebym wróciła – mówię, domyślając się, do czego zmierza.

– Chcę! Tęsknię za moją najlepszą przyjaciółką, a ty jesteś najlepszą uzdrowicielką – mówi. – Alfa Kaelen nie jest zadowolony z uzdrowicieli, z którymi przeprowadzał rozmowy.

– Dlaczego myślisz, że będzie zadowolony ze mnie? – pytam sceptycznie. Twierdzi, że jestem najlepsza, ale nie mam takiego doświadczenia jak ci, których przesłuchiwał Alfa.

Zostałam pozbawiona wilka, jestem słaba i używałam swoich zdolności tylko na ludziach. Nigdy nie miałam okazji uczyć się pod okiem stadnych uzdrowicieli, bo trzymałam swoje umiejętności w tajemnicy.

– Wiesz, jak niesamowity jest twój dar, Cerys. Wyleczyłaś mój złamany nadgarstek w kilka minut, więc dasz radę – mówi z przekonaniem. Niemal widzę, jak z pewnością siebie klepie się po nodze. – Poza tym, czy nie chcesz wrócić i pokazać ojcu swojego sukcesu? Nie zasłużyłaś na to, co ci zrobił, a to może być twoja szansa, by naprawić krzywdy.

Chcę jej wierzyć, więc po zakończeniu rozmowy wysyłam zgłoszenie do biura Alfy Kaelena. Kończę papierkową robotę, a kiedy jestem gotowa do wyjścia, czeka na mnie e-mail z biura Alfy.

Moje palce drżą nad myszką, ale w końcu otwieram wiadomość.

„Panno Cerys Vane, byłoby dla nas zaszczytem gościć panią na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko Uzdrowiciela Watahy w dniu siedemnastego czerwca…”

Czytam e-mail jeszcze raz, czując ekscytację zmieszaną z nerwami. Nie sądziłam, że odpowiedź przyjdzie tak szybko, a chcą, żebym była tam za niecałe dwa dni.

Nigdy nie sądziłam, że wrócę, ale chyba słowo „nigdy” było zbyt mocne.

Ludzie gapią się na mnie, gdy idziemy z Lyrą korytarzem w stronę gabinetu Alfy. Podciągam wyżej golf na szyi, po czym wygładzam spódnicę. Nie byłam pewna, co ubrać, więc wybrałam jedyną elegancką sukienkę, jaką miałam w szafie.

Całe moje ciało drży z nerwów, zwłaszcza że musiałam zamknąć klinikę na kilka dni, a te spojrzenia wcale nie pomagają. Lyra próbowała mnie wspierać, odkąd przyjechałam, ale nie zdołała rozgonić moich obaw.

Szczerze mówiąc, chyba nic nie zdoła.

Czyjaś dłoń ląduje na moim ramieniu, a w uszach brzmi znajomy głos.

– Co ty tu robisz? – pyta Varna. Odwracam się i widzę, jak patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami, mocno ściskając moje ramię.

Miejsce, w którym znajduje się znamię, piecze pod jej palcami, ale powstrzymuję syknięcie z bólu.

– Wróciłam, żeby ubiegać się o posadę uzdrowicielki – odpowiadam tak chłodno, jak tylko potrafię.

Wzrok Varny przesuwa się po moim ciele, bez wątpienia odnotowując moją bladą skórę i szczuplejszą sylwetkę, po czym dziewczyna prycha: – Uzdrawianie wymaga talentu. Jakie ty masz kwalifikacje?

Uśmiecham się blado, po czym odwracam się i idę dalej. Jeśli jest jedna rzecz, której ona nienawidzi, to ignorowanie jej. To doprowadza ją do szału i nie mogę powstrzymać uśmiechu, gdy słyszę za plecami warknięcie irytacji.

– Ty…

– Wróciłam za pozwoleniem Alfy, więc jeśli masz problem z moją obecnością, sugeruję, żebyś wyjaśniła to z Alfą Kaelenem – mówię jej.

Ona znów warczy: – Jestem przyszłą Luną tej watahy i mam prawo zabronić odmieńcom wstępu na nasze terytorium.

– Varna jest przeznaczoną towarzyszką Kaelena i niedługo wyjdzie za niego za mąż – szepcze Lyra, wzdrygając się, gdy na nią spoglądam. – Nie chciałam cię martwić, dlatego nie powiedziałam ci wcześniej.

Noc, w której zostałam naznaczona przez nieznajomego, była osiemnastymi urodzinami Varny. Wiedziałam, że szuka swojego towarzysza, ale nie zdawałam sobie sprawy, że go znalazła.

– Co ty wyprawiasz? – rzucam ostro, odtrącając rękę Varny, która próbuje szarpnąć mój golf.

– Chcę tylko sprawdzić, czy nadal jesteś tym żałosnym odmieńcem.

Instynktownie szczerzę na nią zęby i syczę: – Gdybyś tamtej nocy nie doprowadziła do tego, że naznaczył mnie obcy, nie zostałabym wygnana.

Zszokowana mina Varny była niemal komiczna. Domyślam się, że ludzie rzadko jej się stawiają, odkąd jest towarzyszką Alfy.

Ale dla mnie wciąż jest tym samym jadowitym wężem, co zawsze.

– Co to za historia ze znamieniem obcego? – Na końcu korytarza pojawia się mężczyzna o krótkich, czarnych włosach. Lodowata aura wypełnia korytarz, gdy jego błękitne oczy omiatają naszą trójkę, po czym zatrzymują się na mnie.

To Alfa Kaelen.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2- Oddzwonienie - Odrzucona i naznaczona: Powrót wygnanej Luny | StoriesNook