Z ciężkim westchnieniem Morg wsunęła telefon do kieszeni spódnicy i weszła do pokoju, w którym spała Aria, a tuż obok niej Aaron. Odkąd porwano Hayesa, Aria nie odstępowała Aarona nawet na minutę. Przylgnęła do niego jak rzep, co irytowało Morg. Ale co mogła zrobić? Była tylko pielęgniarką omegą.
Skrzywiła się, posyłając Arii gniewne spojrzenie. Cora w ciszy składała ubranka malucha. – Coro – powi






