Brenda, Garrett i jej przyrodnia siostra, Chloe, siedzieli z Alfą Romanem. Prowadzili ściszoną rozmowę. Gdy tylko Aria weszła do środka wraz z Milą, obie pokłoniły mu się. Wszyscy umilkli w chwili, w której zauważyli Arię. Aria zerknęła na swoją przyrodnią siostrę, Chloe, która uśmiechała się do niej złośliwie, a szczera zazdrość wypisana była na jej twarzy.
Aria była zaskoczona, że Alfa faktycznie pofatygował się do jej domu. Gdyby tylko chciał, mógł przecież wezwać jej rodziców do siebie.
– Wejdź do środka! – powiedziała ostro Brenda, wyrywając ją z zamyślenia. – I nie wychodź, dopóki ci nie pozwolę!
Aria była pewna, że Alfa przybył, by wynegocjować warunki, dzięki którym wieść o tym, że to ona jest przeznaczoną Rydera, nie rozeszłaby się po stadzie. Spuściła wzrok i wraz z Milą udała się do swojej sypialni, zastanawiając się, jakiej sumy zażądają jej rodzice. Nie miała pojęcia, na ile ją wyceniono, ale była pewna, że jako przeznaczona Rydera, jej wartość znacznie wzrosła.
– Och, Ario! – powiedziała Mila, obejmując ją za ramiona, kiedy znalazły się w jej maleńkiej sypialni. – Co teraz będzie?
Aria oparła głowę na ramieniu przyjaciółki i powiedziała: – A jeśli ucieknę?
Zszokowana Mila odsunęła się od niej. – Oszalałaś? – zganiła ją. – Jeśli uciekniesz, uznają cię za samotnika. Wiesz, co robią, kiedy łapią samotników?
Aria przygryzła wargę i poczłapała w stronę łóżka. Czuła się wyczerpana zarówno psychicznie, jak i fizycznie. – Wiem... – odpowiedziała chrypliwym głosem. – Jeśli zostaną znalezieni, zabija się ich, a stada zawsze potrafią ich wytropić.
– Skoro wiesz, dlaczego w ogóle myślisz o ucieczce? – skarciła ją Mila. – Będzie lepiej, jeśli oni zadecydują o twoim losie, Ario.
– Dobrze wiem, co robią z samotnikami! – wybuchnęła Aria. – Zabiją mnie za dzień lub dwa i zaaranżują wypadek! – Opadła na plecy na łóżko. – Jeśli ucieknę, będę miała chociaż jedną szansę na przetrwanie. Udam się do ludzkiego świata i odnajdę matkę.
Mila usiadła na brzegu łóżka. – Gdyby tylko opuszczenie stada było takie proste, Ario...
Drzwi jej pokoju otworzyły się i weszła Chloe. Chloe była dwa lata młodsza od Arii i nie cofała się przed niczym, byle tylko uprzykrzyć jej życie. Stanowiła co najmniej połowę problemów Arii.
Aria musiała sprzątać jej pokój, prasować jej ubrania, robić im obiad, a czasami, kiedy Chloe była zmęczona, musiała nawet masować jej nogi. Jeśli Chloe nie była zadowolona z jej pracy, narzekała na to swojej matce i wtedy zaczynało się bicie. Był to całkowicie normalny scenariusz w ich domu, ponieważ Chloe nigdy nie bywała usatysfakcjonowana. W szkole również otwarcie wyśmiewała Arię.
Chloe oparła się o drzwi, krzyżując ramiona na piersi. Szyderczo spojrzała na Arię.
– Zadziwia mnie ta cała Bogini Księżyca. Tym razem kompletnie nie spisała się w swoim fachu. Jak to możliwe, że tak chudy i żałosny wilk jak ty, mógł zostać przeznaczony synowi Alfy? – Machnęła na nią dłonią z odrazą. – Mama kazała ci zostać w pokoju, więc nawet nie myśl o wychodzeniu z domu. Alfa Roman zdecydował, że jutro zostaniesz ofiarowana istotom z Shadowwood. Przychodzą tu po ciebie.
– Słucham? – wydusiła z siebie Mila, a jej oczy rozszerzyły się ze strachu. – Skąd wiesz o Shadowwood?
– Przecież przed chwilą powiedziałam, że Alfa nam o tym wspomniał, kretynko – warknęła Chloe.
Nikt nie wiedział o Shadowwood. To był pilnie strzeżony sekret, o którym wiedzieli nieliczni. A ci, którzy wiedzieli, nigdy o tym nie rozmawiali.
– To musi być jakaś pomyłka, Chloe! Jak mogą ofiarować Arię do Shadowwood? To równoznaczne z wydaniem na nią wyroku śmierci! Prawdę mówiąc, lepiej byłoby, gdybyście zabili ją tutaj, zamiast oddawać w ręce tych bezlitosnych drani.
Podekscytowana Chloe roześmiała się na głos. – Nie ma mowy o żadnej pomyłce. A tak przy okazji, lepiej jak najszybciej wynoś się z naszego domu, Mila. Mamie i tacie nie podoba się, że tu z nią przesiadujesz. – Odwróciła się, by wyjść. Odrzuciła włosy, rzucając: – Zasłużyłaś na to, suko! – a następnie opuściła pokój tanecznym krokiem, zamykając za sobą drzwi.
Aria była zdezorientowana i śmiertelnie przerażona.
– Co to znaczy? – zapytała Milę. Nigdy wcześniej nie słyszała o żadnych ofiarach. Nikt nie wspominał jej o ofiarowaniu, a już na pewno nie o Shadowwood.
Mila złapała ją za ramiona. W jej oczach malowała się panika tak wielka, że ten niepokój błyskawicznie udzielił się również Arii.
Powiedziała: – Na Boginię Księżyca! Ario, musisz uciec!
– Ale dlaczego? – zapytała Aria, a jej wzrok gorączkowo przeskakiwał między szarymi oczami Mili.
Wargi Mili drżały. Odsunęła kosmyk rudych włosów z czoła Arii i powiedziała: – Likanie zamieszkują Shadowwood. Co dziesięć lat wyłaniają się z mroku lasu, aby uprowadzić wilczyce, które następnie służą im za reproduktorki, ponieważ likanki nie są zdolne do rodzenia szczeniąt.
Jakby jej dotychczasowych nieszczęść było mało, kolejna fala wstrząsu przelała się przez jej ciało. Aria wpatrywała się w Milę, podczas gdy cała krew odpłynęła z jej twarzy.
Mila mówiła dalej: – Co dziesięć lat Alfom z Shadowwood składana jest w ofierze dziewczyna z wilczego stada. Złożenie daru jest absolutnym obowiązkiem każdego stada. Teraz przyszła kolej na Stado Silver Creek. Z tego jednak co wiem, tym razem Likanin pojawi się z Shadowwood po pięćdziesięciu latach nieobecności. Ostatnim razem ofiara z Silver Creek miała miejsce dwieście lat temu.
– Skąd o tym wszystkim wiesz? – zapytała Aria.
Mila westchnęła. – Ponad sześćdziesiąt lat temu jedna z moich ciotek została ofiarowana Likaninowi. Od tamtej pory słuch po niej zaginął. To pilnie strzeżona tajemnica naszej rodziny. – Mila ujęła dłoń Arii, przepełniona ogromnym współczuciem dla swojej najlepszej przyjaciółki.
Kontynuowała: – Likanie są znacznie potężniejsi niż wilkołaki. Jeden Likanin z łatwością potrafi pokonać i zabić tuzin wilkołaków. Żyją głęboko w puszczy, w miejscu zwanym Shadowwood. Nikt nie ośmiela się tam zapuścić. Tysiące lat temu Likanie najeżdżali na terytoria wilkołaków, uprowadzając najbardziej obiecujące wilczyce i się z nimi łącząc. Głosiły legendy, że gdy już się z nimi parzyli i dochowali szczeniąt, wtrącali dziewczęta do lochów, skazując je na pobyt w zamknięciu do końca życia.
– Wilkołaki nie mogły się z nimi równać w obronie swoich samic. Aby powstrzymać te bezsensowne porwania, zawarto traktat między Likanami i wilkołakami, na mocy którego co dziesięć lat wilkołaki same ofiarowały jedną z dziewcząt. A ponieważ proces ten przebiegał bez zarzutu, zaowocowało to rozrostem stabilnej i zdrowej populacji Likanów. Przestali napadać na stada, ale... – Mila spojrzała na Arię. – Znów nadchodzą. Po ciebie.






