Lyris czuła się, jakby unosiła się w powietrzu. Ciemność, która ją pochłonęła, powoli się rozpraszała. Słyszała ciche pomruki. Próbowała jęknąć, ale jej gardło było tak wysuszone, że wydobył się z niego tylko krótki, chrapliwy dźwięk. Ktoś wypowiedział jej imię. "Lyris! Lyris!" Powoli otworzyła oczy, ale natychmiast je zamknęła z powodu ostrego światła bijącego z sufitu.
Ciepła dłoń zamknęła się w






