Z perspektywy Dylan.
Wpatrywałam się w drzewo; coś w nim wydawało się autentycznie hipnotyzujące, jakby naprawdę stanowiło bezpośrednie połączenie z samą boginią księżyca. Nawet ja byłam pod jego wrażeniem, choć przysięgłabym, że już gdzieś je wcześniej widziałam. Wyglądało bardzo znajomo, gdy podeszłam do niego, kładąc delikatnie palce na korze i przesuwając nimi po głębokiej płaskorzeźbie cyklu






