languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Aeliana Thorne 4 kwi 2026

POV Dylan

Otworzyłam ociężale oczy i usiadłam. Szyja bolała mnie od leżenia na brzuchu na twardym drewnianym stole, a plecy szczypały. Spojrzałam w dół na mój niegdyś nagi tors, by odkryć gruby bandaż, idealnie owinięty wokół całego tułowia, zakrywający również moje obnażone piersi.

Wyglądając na zewnątrz, zauważyłam słońce powoli wspinające się w górę; pomarańczowy odcień barwił wczesnoporanne niebo. Wzięłam głęboki wdech, zanim pozwoliłam, by moje stopy przejęły ciężar ciała, po czym niemal natychmiast się przewróciłam.

Zauważyłam stojącą obok mnie małą szklankę wody. Ujęłam ją w dłoń i chciwie wypiłam do ostatniej kropli. Uświadomiwszy sobie, że muszę przygotować się do szkoły, podeszłam do blatu, by napisać liścik do Sheili, wyjaśniając, jak bardzo jestem jej wdzięczna za pomoc, i dokąd poszłam. Powoli weszłam na wzgórze do mojego domu. Kiedy przekroczyłam próg, od razu skierowałam się do swojego pokoju i chwyciłam mundurek.

Kiedy likanie przejęli władzę, wprowadzili zasadę, że wszyscy ludzie muszą nosić określony mundurek, podczas gdy wszystkie wilki mogą wyrażać swoją indywidualność. Mundurek ludzi składał się z szarej bluzki z długim rękawem, zapinanej pod samą szyję, i szarych spodni, a na stopach nosiliśmy proste czarne buty na płaskiej podeszwie. Jedna z moich szkolnych przyjaciółek poprosiła, czy mogłaby zamiast tego nosić spódnicę; zakuto ją w kajdany i przeprowadzono przez ulice nagą, ubraną tylko w spódnicę.

Gatunek likantropów to obrzydliwa, poniżająca rasa.

Gdy już się ubrałam, wyruszyłam w drogę. Dwudziestominutowy spacer do szkoły zajął mi prawie pół godziny z powodu pulsującego bólu pleców. Dotarłszy do wejścia dla ludzi, zorientowałam się, że jestem spóźniona.

„Imię, nazwisko i rok!” – odezwał się likan odpowiedzialny za ludzką frekwencję, przewiercając mnie spojrzeniem, kiedy wydawał mi polecenie. Ze względu na panujące zasady, opuściłam głowę w geście uległości wobec wilka, podczas gdy on spoglądał na tablet, który trzymał w dłoniach.

„Dylan Riley, ostatnia klasa”. Szybko wstukał coś na swoim ekranie, po czym brutalnie pociągnął mnie za ramię ku sobie. Ten ruch sprawił, że skrzywiłam się z bólu. Następnie wstrzyknął mi przezroczysty płyn, który neutralizuje wszelkie ślady tojadu, jakie mogły znajdować się w naszym organizmie.

„Natychmiast idź na lekcję. Jeszcze jedno spóźnienie, a dołączysz do zajęć z WF-u”. Moje oczy rozszerzyły się na tę groźbę. Ludzie nie mieli zajęć z wychowania fizycznego, wilki uważały, że nie powinno się nas zachęcać do wzmacniania tężyzny. Dołączenie do zajęć z WF-u w zasadzie oznaczałoby, że stanę się dla nich żywą tarczą.

„Przyjęłam do wiadomości!” Sarkazm ociekający z mojego głosu sprawił, że odruchowo podniosłam głowę. Likantropy to bardzo porywcza rasa, a ja właśnie złamałam jedną z zasad. Moja postawa momentalnie się zmieniła, gdy dotarło do mnie, że nie zniosę teraz kolejnej kary.

„Zmiataj na lekcję, śmieciu, zanim sama cię tam zawlokę”. Szybko skinęłam głową, po czym ruszyłam korytarzem w kierunku ludzkiej sekcji szkoły. Na szczęście po drodze minęłam tylko jednego osobnika ich gatunku. Opuściłam głowę i szłam dalej. Na miejscu zapukałam do drzwi i czekałam, aż nasz ludzki nauczyciel pozwoli mi wejść.

Przeszłam przez próg, a głowy wszystkich zwróciły się w moją stronę. „Dylan? Dlaczego przyszłaś?” – zapytała jedna z dziewczyn. Uśmiechnęłam się znużona i odwróciłam do nauczyciela.

„Przepraszam za spóźnienie”. Pan Foley pokręcił głową, po czym kazał mi zająć miejsce. Odwrócił się z powrotem do tablicy, by kontynuować lekcję, ale gdy tylko pomyślałam, że zacznie mówić, ponownie odwrócił się do mnie.

„Nie musisz przepraszać”. Skinęłam głową w podziękowaniu. „Co się wczoraj stało, Dylan?” Westchnęłam, wiedząc, że będę musiała się tłumaczyć.

„Mój brat, Freddie, znieważył alfę. Padło na niego albo na mnie”. Wzruszyłam ramionami, odwracając wzrok od nauczyciela.

„Gdzie była twoja mama?” Skierowałam wzrok na Erin, która siedziała blisko przodu klasy, po lewej stronie, gdzie siedzieli wszyscy sparowani z wilkami ludzcy uczniowie. Miała to swoje głupie znamię całkowicie na wierzchu, żeby wszyscy mogli je zobaczyć.

„Nie twój zasrany interes. Pieprząca się z wilkami” – warknęłam, sprawiając, że nauczyciel spojrzał na mnie w szoku.

„Dylan! Nie zmuszaj mnie, abym nałożył na ciebie areszt za karę”. Spochmurniałam. Jedyną rzeczą, jakiej nienawidzę bardziej od wilków, są ludzie, którzy są ich przeznaczonymi.

Zapewne myślicie, że to był okropny komentarz z mojej strony, szczególnie biorąc pod uwagę, że byłyśmy przyjaciółkami. Tak było, aż do wydarzeń sprzed kilku miesięcy, gdy jej przeznaczony skończył 17 lat. Szłyśmy – ja, ona i Nick – przez korytarz z opuszczonymi głowami, kiedy ten głupi beta watahy z naszego dystryktu nagle chwycił ją za ramię. Wypowiedział to jedno słowo, którego nie chce usłyszeć żaden człowiek, a niespełna 48 godzin później ona nosiła już to jego obrzydliwe znamię.

Mieliśmy w klasie kilkoro naznaczonych ludzi. Jedna z dziewczyn była już w ciąży, podczas gdy jeden z chłopaków wkrótce miał zostać ojcem. Wszyscy musieli siedzieć po lewej stronie sali.

Podobnie jak na początku dwudziestego wieku mieliśmy tu hierarchię: klasa wyższa = likanie, klasa średnia = naznaczeni ludzie, a klasa niższa = normalni ludzie, którzy byli w zasadzie uważani za śmieci.

Z kolei sparowani partnerzy wilków mogą wyrażać siebie dopóki noszą znak, mogą ubierać się jak chcą, i robią wszystko razem z wilkami – z wyjątkiem uczestnictwa w zajęciach. Dzielą nawet część stołówki przeznaczoną dla likanów. To obrzydliwe, jak zapominają o własnym gatunku.

„Dylan, wiesz, że nie mieliśmy wyboru, jesteśmy ich przeznaczonymi”. Gówno prawda, oczywiście, że miała wybór, oni wszyscy mieli. Może i nienawidzę likanów, ale zrobiłam rozeznanie i znam historię.

„Gówno prawda. Wilk nie może naznaczyć swojego przeznaczonego bez jego zgody, bo to by go zabiło. Więc zamknij się i rozkoszuj zdradą własnego gatunku”. Nie będę kłamać, dręczę naznaczonych ludzi, nie potrafię się powstrzymać. Po prostu mnie brzydzą. Możecie mnie nazywać, jak chcecie, moje poglądy nigdy się nie zmienią.

„Mam nadzieję, że ty też skończysz ze swoim przeznaczonym” – wycedziła wściekle, a w jej oczach wezbrały łzy. „Wtedy się dowiesz, jak trudno jest oprzeć się osobie, z którą jesteś połączona przez los”. Wierciłam w niej dziury wzrokiem, patrząc na nią z nienawiścią. Natychmiast pożałowała swoich słów, gdy z jej oczu spłynęły łzy.

„Jeśli jedno z tych STWORZEŃ kiedykolwiek powie mi to słowo... zabiję się”. Cała klasa wstrzymała oddech na moją groźbę. Tak, z radością wolałabym umrzeć, niż zostać zmuszona do związku z jednym z NICH.

„Dylan, nawet nie żartuj z takich rzeczy”. Pan Foley wyglądał na przerażonego moim wyznaniem, ale ja tylko wzruszyłam ramionami. Oboje dobrze wiedzieliśmy, że nie blefuję. W końcu odezwał się do całej klasy, po długim wpatrywaniu się we mnie. „Nikt nie zrobi sobie krzywdy w żaden sposób. A teraz wróćmy do lekcji, dobrze?” Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie, co on myśli. Nie byłam stworzona do tego nowego świata i wszyscy o tym wiedzieli. „Jeszcze jedno słowo, Dylan, a wyślę cię do dyrektora. Po tym, co stało się wczoraj, myślałem, że będziesz się zachowywać wzorowo”. Serio? Teraz mnie wkurzył.

„Grożą sześcioletniemu dziecku” – uderzyłam rękami w ławkę, wstając. „Upokorzyli mnie publicznie, tylko dlatego, że stanęłam w obronie mojego młodszego brata. Jaki jest sens w przestrzeganiu tych ich głupich zasad, skoro i tak zostaniemy ukarani? Pieprzyć to”. Po moich słowach Nick wstał, a w jego ślady poszła połowa klasy. Naznaczeni ludzie zostali w ławkach, siedząc cicho; szczerze mówiąc, wyglądali na całkiem przerażonych.

„W porządku, usiądźcie wszyscy. Jestem po waszej stronie, ale rozpoczynanie rebelii w tej właśnie chwili to zły pomysł. Nienawidzę likanów, ale nie będę tolerował gnębienia naszego własnego gatunku”. Prychnęłam, ale skinęłam głową, siadając i obserwując, jak reszta siada po mnie.

„Nie waż się nazywać tych zdrajców naszym gatunkiem”. Moja głowa gwałtownie zwróciła się w stronę Erin, która szlochała na całego. Ciężarna dziewczyna zaczęła podświadomie pocierać brzuch, a Gary, naznaczony chłopak, miał twarz odwróconą do drzwi.

Kiedy właśnie mieliśmy się znów odezwać, włączył się radiowęzeł i w sali rozległ się głos dyrektora.

„Ludzie!” Spochmurniałam na to słowo i odwróciłam wzrok w stronę okna. „Jak większość z was wie, bliźnięta Alfy będą jutro obchodzić urodziny. W związku z tym szykują się uroczystości”. Wspaniale, bliźniacze dzieci Alfy. Adrian i Arya to najgorsi likanie, jacy chodzą po tym świecie. Przysięgam, że wszystko uchodzi im płazem tylko dlatego, że są dziećmi Alfy. Jeśli jutro są ich urodziny, wilki będą gorsze niż kiedykolwiek.

„Wszyscy uczniowie stawią się, by ich powitać. Zostaną utworzone dwa rzędy, z ludźmi po lewej stronie i likantropami po prawej. Wszyscy naznaczeni ludzie staną na początku rzędu w swoim roczniku, zostaniecie też ustawieni w kolejności od najmłodszej do najstarszej klasy. To wszystko”. Gwar wybuchł w klasie w sekundzie, gdy wyłączono radiowęzeł.

„Nie mieliśmy szkolnego apelu od wizyty króla alfa trzy lata temu, tuż przed koronacją jego syna”. Nick miał rację, ostatni raz zgromadziliśmy się tak podczas wizyty króla i królowej, kiedy to ogłosił, że zrzeknie się tytułu na rzecz swojego jedynego dziecka, syna Josha.

„Ten chory sukinsyn. Chce się upewnić, że wszyscy tu będą, żeby te idiotyczne bliźniaki mogły znaleźć swoich przeznaczonych. Skurwysyn”. Tak, byłam wściekła, moje pięści ponownie opadły na blat biurka, gdy uświadomiłam sobie, jak obrzydliwa była to sytuacja. Bliźnięta skończą jutro 17 lat, więc to bardzo możliwe, że w naszej szkole jest ktoś, kto jest im przeznaczony. Znalezienie przeznaczonego jest dla wilka rzeczą świętą, a w minucie, gdy wypowiedzą to jedno słowo, twój los jest przesądzony. Namieszają ci w głowie, zmienią cię w wielbiciela ich gatunku, a potem ulegniesz.

Mnie to nie spotka. Będę żyła wystarczająco długo, by zobaczyć świat takim, jakim był kiedyś. I sama wybiorę osobę, z którą będę. Nikt nie odbierze mi tego marzenia.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki