Wewnątrz samochodu Verity patrzyła, jak matka zgrzyta zębami tak mocno, że drgał mięsień na jej szczęce. Nie wydobył się żaden dźwięk, lecz w ciasnym powietrzu unosiła się dławiąca frustracja.
Kilka godzin wcześniej każdy służący w rezydencji zaczął mierzyć je nowymi, na wpół ukrytymi spojrzeniami – szacunek został odarty, a ciekawość zabarwiona litością.
Louisa odchrząknęła krucho. – Wracamy do d






